|
Ślub |
Futra |
Skóry |
Buty |
Uroda |
WEDDING | FURS | LEATHER | SHOES | BEAUTY | |
| Bielizna |
Dżins |
Textil |
Sklep |
Akademia
| UNDERWEAR | JEANS | MEMBERS | KSIĄŻKI | KURSY |
| textil.com.pl | Trendy | Pokazy | Nowe technologie | Ludzie branży | Targi | Rynek | Artykuły - Publikacje |
Jesteśmy najlepsi
Rozmowa z Norbertem Zawiszą, Przewodniczącym Rady Programowej Międzynarodowego Triennale Tkaniny w Łodzi,

W Łodzi odbywa się kolejne, 12. Triennale Tkaniny,
największa tego typu wystawa-konkurs na świecie
promująca tkaninę artystyczną a także najstarsza,
odbywająca się nieprzerwanie od wczesnych lat 70.
(pierwsze triennale odbyło się w 1972 roku).
Triennale daje nam jedyną w swoim rodzaju możliwość
przeglądu tego, co dzieje się we współczesnej tkaninie
artystycznej na świecie, a także w jakim kierunku
ona podąża. Od lat 80. organizacją wystawy zajmuje się
dyrektor Muzeum Włókiennictwa pan Norbert Zawisza.
W 11. triennale udział wzięło 150 artystów z 51 krajów.
Jak ta statystyka wygląda w 12. edycji triennale?
Obecnie prezentujemy prace 132 artystów z 50 krajów (zgłoszonych zostało
138 artystów z 52 krajów). Często do ostatniej chwili nie można przewidzieć
czy ktoś faktycznie zdąży na czas dotrzeć na triennale.
Trzeba wziąć pod uwagę, że często chodzi o egzotyczne kraje których,
sytuacja nie zawsze jest stabilna. Niemniej liczba uczestników oscylująca pomiędzy 130–150 wypełnia możliwości wystawiennicze muzeum,
którego powierzchnia eksploatacyjna przeznaczona na triennale
wynosi 2,5 - 3 tys. metrów kwadratowych. Do tego należy dodać wystawy towarzyszące takie jak Ogólnopolska Wystawa Miniatury Tkackiej
i Ogólnopolska Wystawa Tkaniny Unikatowej.
Pod tym względem nie należy już oczekiwać większych zmian.
Z drugiej jednak strony, można zaobserwować pewien trend
do „minimalizacji” proponowanych prac.
Często sytuacja ekonomiczna zmusza artystów do ograniczania formatu.
To zjawisko niekoniecznie musi być od razu kojarzone negatywnie,
w pewnym sensie wymaga ono od artysty dyscypliny i skupienia się na tym,
co najbardziej istotne.
Przechodząc się pomieszczeniami wystawy zaskakuje ogromna różnorodność technik i materiałów. Dla laika może nasuwać się pytanie
czy to co widzi jest jeszcze tkaniną czy może już nie.
Pokusiłby się pan o definicję tkaniny artystycznej?
To, że tkanina artystyczna jest tak szeroko pojmowanym pojęciem
zawdzięczamy przede wszystkim takim artystom
jak Magdalena Abakanowicz czy prof. Wojciech Sadley,
którzy w latach 70. niezwykle intensywnie eksperymentowali
w tej dziedzinie zarówno z materią, jak i formą, wprowadzając
między innymi tkaniny przestrzenne.
Następne pokolenia artystów również starały się do tego procesu
dołożyć swoją cegiełkę.
Jesteśmy więc w pewnym sensie skazani na tę różnorodność.
Niemniej jednak Triennale jest również konkursem,
który rządzi się swoimi prawami. Możemy wyróżnić zasadniczo dwa kryteria:
po pierwsze praca powinna być wykonana z materiałów włóknistych
czy też elastycznych (tu możemy zaliczyć również szkło), po drugie
– powinien występować jakiś rodzaj techniki tkackiej,
splotu bądź też przeplotu (jakakolwiek technika tkacka bądź dziewiarska).
Nie muszą one jednak występować równocześnie.
Wystarczy jedno z kryteriów, aby dzieło zaliczyć jako tkaninę.
Istnieją jednak przypadki, kiedy pojawiają się wątpliwości.
Triennale nie rezygnuje z wystawiania takich kontrowersyjnych prac
z pogranicza, gdyż często mogą być one bodźcem do dalszych artystycznych poszukiwań. Nie biorą one jednak udziału w konkursie,
ale mogą być wyróżniane nagrodami specjalnymi.
Historia triennale zna takie przypadki.
W dotychczasowej pracy oglądał pan niewątpliwie tysiące prac,
czy w takim razie bywają jeszcze takie, które mogą pana zaskoczyć?
Szczerze mówiąc jest ich coraz mniej, ale jest to problem,
który nie dotyczy tylko tkaniny artystycznej.
Mam wrażenie, że żyjemy obecnie w czasach nie wyróżniających się
specjalną „wynalazczością”, lecz raczej „kombinatoryką”
– nowym, odmiennym zesta-wianiem przedmiotów, technik, obiektów,
ogólnie mówiąc kreatywnym spojrzeniem na rzeczy już istniejące,
na które patrzymy pod nowym kątem.
Czasami efektem są piękne, zaskakujące prace, jak np. praca słowackich artystek Marii i Zuzanny Hromadowej „La-birynt” wykonana techniką własną
z zastosowaniem włókien silikonowych, która otrzymała nagrodę specjalną.
Praca ta jednak wyczerpuje pomysł i dalsze jej powielanie
nie przyniesie moim zdaniem większych artystycznych efektów.
Jak ocenia pan kondycję polskiej tkaniny artystycznej?
Kondycja ta od dziesięcioleci stoi na niezmiennie, bardzo wysokim poziomie.
Tak naprawdę uważam, że do czołówki w tej dziedzinie należy kilka krajów
w tym Polska, Japonia, kraje skandynawskie, USA.
W triennale bierze od lat udział ok. 50 krajów. Górnym pułapem jest liczba 56, której nie będziemy starali się przekroczyć, niemniej jednak do najważniejszych trwale liczących się w tkaninie artystycznej krajów należy najwyżej 10-15.
Do krajów starających się szybko dociągnąć do europejskiej czołówki
są państwa nadbałtyckie, które tworzą jeden pień kulturowy
i mentalny oraz posiadają podobny, zakorzeniony w tradycji stosunek
do tkaniny jak np. Polska.
Coraz bardziej widoczne są kraje byłych republik radzieckich.
Zdarzają się sporadycznie perełki, jak praca zaprezentowana na obecnej wystawie z tak egzotycznego kraju jak Madagaskar – wyjątkowo pozbawiona afrykańskiej stylistyki przypomina bardziej prace na wskroś europejskie.
Z prac chińskich przynajmniej jedna wydaje się niezwykle interesująca, wyróżniająca się bardzo specyficznym podejściem i łącząca dwie klasyczne techniki: wiązanego ręcznie dywanu udającego europejski gobelin.
Na poprzednim triennale główną nagrodę otrzymał polski
artysta Konrad Zych. Obecne triennale wygrał również Polak
Włodzimierz Cygan, brązowy medal przypadł w udziale
Andrzejowi Banachowiczowi za pracę „Przez przejście...”
To, że kolejne triennale wygrał Polak jest szczęśliwym przypadkiem.
Polacy zawsze są w czołówce, co świadczy tylko o bardzo wysokim poziomie reprezentowanych przez nich prac.
Fakt, że konkurs odbywa się w Łodzi jest absolutnie bez znaczenia.
W międzynarodowym jury złożonym z najwybitniejszych autorytetów
w tej dziedzinie Polacy stanowią zawsze mniejszość.
Konkurs o takim prestiżu jak triennale nie może sobie pozwolić
nawet na cień podejrzeń o stronniczość, a regulamin konkursu
jest tak ułożony, aby sytuację Polakom wręcz utrudnić.
Przez lata wypracowywaliśmy sobie dobre imię, które jest naszym
największym kapitałem.
Na międzynarodowych imprezach nie ma konwencji określającej
procentualny udział Polaków.
Obiektywną proporcją byłoby 30% w rzeczywistości nie przekracza 20%
i najczęściej oscyluje w okolicach 15% w stosunku do reszty uczestników.
Czy jest pan zadowolony z obecnego triennale?
Organizacja triennale wymaga wielkiego wysiłku i zaangażowania,
jeśli w efekcie uda się zapiąć wszystko na ostatni guzik,
to sprawia mi to ogromną satysfakcję.
Zadowolenie sprawia za każdym razem wysoki poziom prac prezentowanych
na triennale w szczególności prac polskich artystów a także fakt,
że jest to doceniane przez międzynarodowe gremium.
Konkursowi z edycji na edycję towarzyszy coraz większa liczba imprez towarzyszących. Triennale stało się centralnym punktem w kalendarzu
do którego dostosowują się inne muzea i galerie, co również
w pewnym sensie świadczy o prestiżu naszej wystawy.
Jakich zmian możemy oczekiwać w przyszłości?
Ci, którzy przyjdą na następne 13. Międzynarodowe Triennale Tkaniny
w 2010 roku zobaczą istotne zmiany.
Najważniejsze, wejściowe skrzydło będzie wtedy przeciwległe do obecnego
– wschodnie. Wchodzić się będzie do muzeum przez skansen łódźkiej architektury drewnianej. To, co najbardziej zainteresuje i chyba ucieszy uczestników i zwiedzających przyszłej wystawy, to nowa powierzchnia ekspozycyjna, więk-sza prawie o 3 000 metrów kwadratowych,
a niektóre sale będą miały powyżej 6 metrów wysokości.
Tak wysokich pomieszczeń brakowało muzeum do tej pory.
Przeczytaj więcej o 12. Międzynarodowym Triennale Tkaniny w Łodzi
Rozmawiała: Agnieszka Spiegelhalter
Foto: Andrzej Wrzesień
16 lipca 2007, godz. 12:24
Wypowiedzi są prywatnymi opiniami użytkowników. |